białołeka
Batalion "Znicza"
Batalion "Znicza"

W dniu 21 września mija rocznica akcji, jaka miała miejsce pod Polesiem Nowym w Puszczy Kampinoskiej. W tej akcji poległo sześciu żołnierzy Armii Krajowej z batalionu "Znicza" i byli to mieszkańcy tych ziem. Ich prochy obecnie spoczywają w Kwaterze AK na cmentarzu w Tarchominie. Decyzja o zorganizowaniu batalionu "Znicza" podjęta została w pierwszych dniach września w Płudach na naradzie sztabowej zwołanej przez ppłk. Romana Kłoczkowskiego "Grosza". Głównym celem narady było przerzucenie do Puszczy Kampinoskiej żołnierzy Armii Krajowej z obszaru działania I rejonu VII obwodu AK "Obroża".

Narada odbywała się w bardzo trudnych okolicznościach zewnętrznych - nie nawiązano łączności z Warszawą, a także z Pragą. Zarządzona (trzecia) mobilizacja oddziałów 1 i 2 batalionu odbywała się w warunkach bardzo intensywnych "łapanek" mężczyzn do kopania okopów i wysyłki do Niemiec. W tym czasie Niemcy skoncentrowali znaczne swe siły w tym rejonie i faktycznie tworzyli przebieg nowej linii frontu: kopiąc umocnienia, zakładając składy amunicyjne, przerąbując drogi przez las itp. Dowódcą nowego formowanego batalionu został por. Bolesław Szymkiewicz "Znicz". Zorganizowany batalion "Znicza" wyruszył 6 września 1944 r. o godz. 19 z Choszczówki (punkt zbiórki - przy gajówce) w składzie ok. 220 ludzi. Do Wierszy w Puszczy Kampinoskiej batalion dotarł po południu 8 września.

Na noc został skierowany do miejscowości Truskawka. W następnych dniach batalion został zreorganizowany i włączony do struktur Grupy Kampinos przez podział na dwie kompanie oznaczone numerami 5 i 6. Kompanie składały się z trzech plutonów, tworzonych z trzech drużyn. Jako miejsce stacjonowania wyznaczono mu wieś Brzozówka.

Poniżej przytaczamy ze skrótami wypowiedzi ppor. Józefa Pliszkiewicza "Antek II" i kpr. pchor. Leszka Wnęka "Orzeł I" o akcji, jaką przeprowadził wydzielony z batalionu "Znicza" oddział pod Polesiem Nowym w Kampinosie 21 września 1944 roku. Wypowiedzi zamieszczone zostały w Zeszycie 11 "Na Przedpolu Warszawy" - Zeszyty Historyczne Okręgu Warszawa - Powiat Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.


Akcja początkowo miała być skierowana na stacjonujące w Leoncinie zgrupowanie niemieckich oddziałów wycofanych z frontu. Informacje o możliwościach przeprowadzenia tego zadania zbierały patrole 3 batalionu legionowskiego. Według relacji miejscowej ludności, Leoncin był fortecą, otoczoną zasiekami.

Dokładne dane o zgrupowaniu niemieckim zebrał 17 września ppor. Mieczysław Smerek "Czcibor". W Leoncinie było około 150 frontowych żołnierzy, zaprawionych w bojach na Wschodzie. Zajmowali zabudowaną część wsi, położoną na wzgórzu, otoczoną umocnieniami polowymi, zabezpieczoną dwiema liniami drutów kolczastych i polami minowymi. Zadaniem tego oddziału było patrolowanie terenu wzdłuż linii telefonicznej, kabla rozpiętego na wysokich słupach bądź drzewach, a prowadzącej przez Puszczę do Sochaczewa. Tam mieściły się wszystkie, ewakuowane z Warszawy, niemieckie władze cywilne i wojskowe.

Atak na umocnienia niemieckie bez artylerii był niemożliwy. Niemcy wystawiali liczne silne straże i mieli otwarte pole ostrzału w kierunku puszczy. Dysponowali siłą ogniową, o jakiej powstańcy mogli tylko marzyć. Można było natomiast zaatakować Niemców, wywabiając ich do lasu na trasę linii telefonicznej. Zapadła decyzja, że tak właśnie należy zadanie to wykonać. Sformowano oddział bojowy z sił 3 batalionu w następującym składzie: dowódca por. Jan Raczkowski "Motor", zastępcy - ppor. Stefan Ziembiński "Soplica", ppor. Józef Szpringer "Nurt", łączniczka i sanitariuszka Krystyna Laskowska "Magdalena", 1 i 2 drużyna 1 plutonu 5 kompanii - drużynowi: kpr. pchor. Bogdan Pogodziński "Wawrzyniec" i st. sierżant Ignacy Kutra "Gajowy". Straż przednią stanowiły grupa 1 i 5 z 2 plutonu 5 kompanii, pod dowództwem ppor. Józefa Pliszkiewicza "Antka II". Uczestniczyły także dwa plutony 6 kompanii dowodzone przez kpr. pchor. Stanisława Stamirowskiego "Czarnego".

Na miejsce przewidzianej zasadzki dotarto 20 września około godz. 20. O godz. 2 następnego dnia wysłano dwa patrole dalekiego ubezpieczenia odpoczywającego oddziału. Kpr. pchor. Stanisław Górny "Dół" penetrował tereny na wschód od Leoncina, a kpr. pchor. Stanisław Trawiński "Dąbek" - na zachód. Patrole powróciły około godz. 9, nie natknąwszy się na nieprzyjaciela. O godz. 11 zajęto stanowiska bojowe. Pchor. "Orzeł" poprzecinał kable telefoniczne na odcinku kilkuset metrów w głąb puszczy od miejsca zasadzki.

Od godz. 11 oddział zalegał na stanowiskach, wystawiwszy tylko obserwatorów. Grupa ppor. "Antka" to: plut. Izydor Śmigielski "Jastrząb" ze stenem, kpr. Stanisław Sosnowski "Wyga" ze stenem, kpr. Jóźwiak "Setka" uzbrojony w Ikm bren, strzelcy "Sęp" i "Wydra" o nieznanych nazwiskach - obaj z kbk. Ppor. "Antek", także z pistoletem maszynowym, ukrył grupę na zachodnim skraju polany, około 300 - 400 m od stanowisk pchor. "Wawrzyńca" przecinających polanę o kilkaset metrów od linii telefonicznej.

Teren, porośnięty gęsto młodniakiem sosnowym, dawał możliwość ukrycia się, nie dawał natomiast żadnego zabezpieczenia przed ewentualnym ogniem nieprzyjaciela. Ppor. "Antek" z obsługą brena (kpr. "Setka" - celowniczy, strz. "Wydra" - amunicyjny) zajęli stanowiska, prawie na skraju zagajnika, w miejscu, skąd była doskonała widoczność całej polany i linii telefonicznej. Pozostała trójka grupy miała zadanie obserwowania otoczenia we wszystkich kierunkach.

Niemcy nadeszli około 14.20. W ich straży przedniej szło 3 żołnierzy, a prawie tuż za nimi oddział kilkunastu (około 15) idących szykiem luźnym, ale w grupie. Wszystkich przepuszczono. Zniknęli nam z oczu za zakrętem koło spalonej leśniczówki, zagłębiając się w las. I prawie natychmiast zaczęła się strzelanina. Zabrzmiał Ikm pchor. "Grzmota", włączył się zaraz niemiecki karabin maszynowy. Dołączyła się krótka, gwałtowna palba pistoletów maszynowych i pojedyncze strzały broni ręcznej. Ppor. "Antek" nie zdążył wydać rozkazu, by odrzucić grupę żołnierzy na tyły Niemców, gdyż trasą wzdłuż linii telefonicznej wkroczył na polanę drugi oddział Niemców, równie liczny jak poprzedni. Ci, słysząc strzelaninę, rozsypali się na polanie, zajmując stanowiska bojowe wzdłuż jakiegoś leśnego przekopu, frontem do zakrętu dróżki, a bokiem do stanowiska brena. Ppor. "Antek" wydał rozkaz:

- Ognia! - ale bren nie wystrzelił. Zaciął się. Magazynek był zapiaszczony. Dopiero seria z drugiego magazynka położyła kilku Niemców. Kilku innych zerwało się do ucieczki, zabierając ze sobą rannych, co utrudniało im odwrót, wystawiając na ciągły ostrzał brena i broni ręcznej. Kilku z nich poległo na trasie ucieczki. Kilku jednak zbiegło, znikając za drzewami. Ogień z tej strony ustał.

Z miejsca zasadzki dochodziły pojedyncze strzały. Lkm-y ucichły. Spoza zgliszcz leśniczówki, w kierunku polany zaczęli przebiegać pojedynczo Niemcy z pierwszego oddziału, ostrzeliwując się w ucieczce z pola walki. Ppor. "Antek" przerzucił wówczas brena na skraj dróżki w rejon zgliszcz leśniczówki, skąd "Setka" nękał ogniem uciekających przez polanę. I w tej właśnie chwili grupa "Antka" została ostrzelana z niewiadomego kierunku. Mogli strzelać ci, którzy już przebiegli przez polanę, mogli ci, którzy wyszli cało spod ognia brena i próbowali wesprzeć uciekających Niemców, strzelając od strony wsi Polesie Nowe. Ranni zostali: plut. "Jastrząb" w ramię, kpr. "Wyga" w udo (zmarł po kilku dniach w szpitalu) i strz. "Wydra" w nogę. Strzelanina ucichła. Ppor. "Antek" zebrał oddziałek razem z rannymi ("Wygę" niesiono na kocu) i wycofał się w kierunku nakazanego miejsca zbiórki.

Pierwsza, 15-osobowa grupa Niemców, przepuszczona przez ppor. "Antka", po wyjściu z lasu, nieoczekiwanie zatrzymała się naprzeciw stanowiska 1 drużyny i obserwowała teren. Po chwili rozproszyła się i padła na ziemię. Pchor. "Wawrzyniec" zdał sobie sprawę, że Niemcy nie będą kontynuować marszu do miejsca przecięcia linii telefonicznej wzdłuż stanowisk 2 drużyny.

- Ognia!! - wykrzyknął.

Pchor. "Grzmot" nacisnął spust Ikm-u. W walce polegli obaj bracia Pogodzińscy. St. strzelec Marian Gawrych "Lipa", ranny w głowę, przypadł do Ikm-ki, strzelał do Niemców. Ogień nieprzyjaciela osłabł: Niemcy także ponieśli straty. Zamilkł ich Ikm. Jakiś Niemiec przeskoczył przez drogę i zaatakował z bliska, strzelając z pistoletu maszynowego. Po chwili padł. Pchor. "Dół" położył go serią ze stena. Sanitariuszka "Magdalena" przybiegła pod ogniem ratować rannych. Niemcy rozpoczęli odwrót, kierując się pojedynczo w głąb polany poza ruinami leśniczówki. I tam wpadli pod ostrzał grupy ppor. "Antka".

Oprócz "Wawrzyńca" i "Grzmota" polegli: st. sierż. "Gajowy" - wybiegł ze stanowiska drugiej drużyny na odsiecz pierwszej drużynie; otrzymał postrzał w serce; pchor. "Sławek" zmarł wskutek krwotoku z płuc na rękach opatrującej go "Magdaleny". Ciężko ranni zostali: st. strz. "Harpagon" (zmarł na wozie w drodze powrotnej) i st. strz. "Puchar", który mimo ciężkiej rany nie chciał opuścić stanowiska; zmarł nazajutrz w szpitalu.

Ciężar walki spoczął chwilowo na pchor. "Dole". Wystrzelał on wprawdzie wszystkie swoje magazynki, ale dostał dwa od nadbiegającego na pomoc "Orła" i od reszty drugiej drużyny, która nie zdążyła wziąć udziału w walce. Niemcy, słysząc strzelaninę na tyłach ich grupy, głównie serie z brena, porzucili karabin maszynowy, zostawili zabitych i uciekli przez polanę - zdołali wycofać część oddziału.

Po wojnie zwłoki poległych żołnierzy grupy por. "Znicza" (3 batalion Zgrupowania Kampinos) zostały ekshumowane i spoczęły na cmentarzu w Tarchominie. W miejscu potyczki, gdzie polegli "Wawrzyniec", "Grzmot", "Gajowy", a ciężko ranni zostali "Harpagon", "Puchar" i "Wyga" postawiono początkowo krzyż brzozowy, a w latach późniejszych głaz z metalową tablicą, na której podano nazwiska uczestników walki, upamiętniając w ten sposób poległych i zmarłych z odniesionych ran. W lutym 2000 roku w Poznaniu zmarła Krystyna Laskowska "Magdalena" - łączniczka-sanitariuszka uczestniczka bitwy.


Ppor. Józef Pliszkiewicz "Antek II" od października 1939 r. działał w konspiracji w Sochaczewie jako dowódca plutonu. "Spalony" na tamtym terenie, ukrywał się w Warszawie i Henrykowie. W godzinie "W" ppor. "Soplica" wcielił go do oddziału jako swego zastępcę.

Kpr. pchor. Leszek Wnęk "Orzeł I", żołnierz ODB (Oddział Dywersji Bojowej) "Soplica" 2 batalionu I Rejonu "Marianowo-Brzozów" w Jabłonnie, uczestnik Powstania Warszawskiego w Jabłonnie, Legionowie i Kampinosie.
 
Wyślij link mailem
Pdf
Drukuj
Powrót
Wypowiedz się
03-122 Warszawa
ul. Modlińska 197
Telefon:
22 44 38 400
Godziny pracy:
Pon-Pt: 08:00 - 16:00

Więcej na temat działania urzędu w komunikacie...