białołeka
grafika
Wojciech Kowalski (16.02.1923-28.09.1944)

Rodzina Kowalskich z Utuczka jest jedną z bardziej znanych w Wiśniewie. Szczepan Kowalski ur. 1.10.1880 r. w Skrzeszowicach k/Miechowa przybył w okolice Warszawy na początku XX w. Tu się ożenił ok. 1908 r. z Walerią Okrzejówną ur. (?) k/Mińska Mazowieckiego i zamieszkał na Bródnie. W latach 1912-1914 zakupił działkę na Utuczku i pobudował dom. Był kolejarzem. Żona urodziła mu ośmioro dzieci. Do chwili obecnej żyje jeszcze dwoje: syn Kazimierz urodzony 9 października 1911 roku żołnierz Armii Krajowej i długoletni pracownik Fabryki Elementów Budowlanych ulokowanej na Żeraniu Wschodnim oraz córka Barbara urodzona 24 stycznia 1925 roku długoletnia pracownica Tarchomińskich Zakładów Farmaceutycznych "Polfa".

Rodzina Szczepana Kowalskiego poniosła bardzo ciężkie straty. W ciągu niespełna 2 miesięcy zginęły cztery osoby.

Pierwszy co się później udało ustalić zginął najmłodszy z Kowalskich, Stanisław ur. w 1927 r. Zginął w Powstaniu Warszawskim. Jego to chcieli uchronić starsi bracia: Kazimierz ur. 1911 roku i Wojciech ur. 16 lutego 1923 r. przed zagrożeniami wojny i nie angażowali go w swoje konspiracyjne tajemnice.

Ale Staszek, 17-letni uczeń Miejskiej Szkoły Rzemieślniczej im. M. Konarskiego przy ul. Leszno, konspirował na własną rękę. Bez wiedzy i zgody rodziny. W Powstaniu walczył w Batalionie "Zośka". Zostało to potwierdzone przez Komisję Likwidacyjną byłej AK Obszar Centralny Batalion "Zośka" (potwierdzenie dla rodziny).

Porucznik "Kmita" Henryk Kozłowski i porucznik "Anoda" Jan Rodowicz stwierdzili, że st. szer. Stanisław Kowalski ps. "Tygrys" ur. 6 maja 1927 r. syn Szczepana poległ 30.08.1944 na Starym Mieście w Kompanii "Maciek". Potwierdził to dnia 14 lutego 1946 r. płk. "Radosław" Przew. Kom. Likwidacyjnej. Tyle podaje wydane przez Komisję zaświadczenie. Wyszedł z domu rano 1 sierpnia i już nie powrócił. Miejsce pochówku nieznane.

Jako drugi padł w walce Wojciech Kowalski ps. "Wąsik". Zginął 28 września 1944 r. pod Wolą Łuszczewską przy szosie sochaczewskiej pomiędzy Błoniem a Paprotnią w czasie przebijania się oddziałów Kampinowskich przez kordon niemiecki do Gór Świętokrzyskich.

Był wtedy łącznikiem lub jak chcą inni adiutantem d-cy 5-tej Kompanii porucznika "Motora" Jana Raczkowskiego z II-go Batalionu porucznika "Znicza" Legionowskiego Zgrupowania "Marianowo". Po ekshumacji w 1945 roku został pochowany na cmentarzu w Tarchominie, wśród kolegów poległych na terenie działań "Grupy Kampinos".

Początek swej konspiracyjnej drogi zawdzięczał Wojtek swemu starszemu bratu Kazimierzowi, który należał do AK na terenie fabryki "Ludwik Spiess i syn", gdzie pracował od 1943 roku. Tajną komórką kierował wtedy inż. Karol Kisza ps. "Krzysztof".

W tym czasie obaj bracia Kowalscy wchodzili w skład 2-giej Kompanii. Jeszcze przed wybuchem powstania zostali włączeni do 5-tej Kompanii por. "Motora" w 2-gim Batalionie I-go Rejonu Legionowo kryptonim "Brzozów" Okręgu Warszawskiego Obwód VII.

Starszy brat Wojciecha plut. Kazimierz Kowalski ps. "Kornet" (ur. 1911r.) swój pierwszy stopień podoficerski uzyskał w służbie czynnej (1932-1933) w Baonie Mostowym w Kazuniu.

Był wiec doświadczonym żołnierzem, mając też za sobą przebytą Kampanię wrześniową i konspirację w Wytwórni Broni w Radomiu w latach 1940-1941, w której pracował od 1939 r. Wojciech miał więc dobrego nauczyciela. Do wybuchu wojny życie młodego Wojtka jak większości chłopców toczyło się między szkołą, pomocą w pracach domowych i sportem. W czasie okupacji niemieckiej doszła jeszcze konspiracja.

Szkołę Powszechną ukończył w 1937 r. w Piekiełku a 21 czerwca 1939 r. otrzymał promocję z kursu (kurs-?) w Państwowej Średniej Szkole Technicznej Kolejowej na Wydziale Mechanicznym. Szkoła ta mieściła się przy ul. P. Wysockiego na Pelcowiźnie przy pętli tramwajowej tzw. "Kolejówka". 29 czerwca 1942 roku już za okupacji złożył egzamin na czeladnika rzemiosła ślusarskiego.

W 1944 roku uczęszczał do Państwowej Szkoły Techniczno-Mechanicznej II st. w Warszawie przy ul. Chmielnej. Tyle danych udało się zebrać ze świadectw, legitymacji i innych dokumentów przechowywanych przez siostrę Barbarę Kowalską z d. Kowalska.

Nadszedł dzień 1 sierpnia 1944 roku. Po okresie krótkotrwałych potyczek z Niemcami na terenach od Kanału Żerańskiego do Legionowa i skromnych przygotowaniach do akcji "Burza" teren był mocno nasycony wojskami niemieckimi, kompania porucznika "Motora" otrzymała rozkaz przejścia na tereny Puszczy Kampinowskiej.

Decyzję tę wspólnie z oficerami podjął D-ca Rejonu I Legionowo płk "Grosz", kiedy okazało się, że pomoc dla walczącego miasta od strony Pragi jest niemożliwa. Nie wolno też było dopuścić do unicestwienia tak dobrze wyszkolone i uzbrojone oddziały legionowskie.

6 września 1944 r. wczesnym wieczorem bracia Kowalscy pożegnali rodzinę. Po perypetiach jakie miały miejsce przy przeprawie przez Wisłę, kiedy to w wyznaczonym czasie nie przypłynęły rybackie łodzie, trzeba było spędzić cały następny dzień na tzw. Kępie Wiślanej, do której dwustu ludzi przeszło w bród.

Następnej nocy kiedy dzielni i odważni rybacy naprawiwszy uszkodzony przez Niemców sprzęt przewieźli zmęczonych powstańców, wspaniałe dziewczęta łączniczki z Łomianek, przeprowadziły oddziały legionowskie do rejonów zakwaterowania. Teraz dopiero chłopcy poczuli smak wolności. Miejscem postoju 5-tej Kompanii była wieś Brzozówka. Stąd wychodziły patrole i wystawiono placówki zapewniające bezpieczeństwo od strony północno-wschodniej całej Grupy.

W tym czasie Wojtek Kowalski opuścił drużynę brata Kazimierza, który dowodził jedną z placówek i rozpoczął służbę jako łącznik. D-cy Kompanii por. "Motora". Młody, wysportowany strzelec "Wąsik" był dobrym żołnierzem. A służba łącznika wymagała i odwagi i umiejętności radzenia sobie w różnych okolicznościach.

20 września 40 ochotników z Kompanii por. "Motora" wyruszyło do Polesia Nowego. Po przebyciu 20 kilometrów i całonocnym czuwaniu dopiero po południu Niemcy pierwsi rozpoczęli atak. Zasadzka się nie udała. Pomimo, że Niemcy ponieśli większe straty partyzanci też utracili pięciu poległych i dwóch śmiertelnie rannych. Spoczywają Oni na cmentarzu w Tarchominie.

Po nasileniu się ataków lotniczych i artylerii na Kampinowskie Zgrupowanie i coraz bardziej zaciskającym się pierścieniu wojsk niemieckich, dowództwo "Grupy Kampinos" zdecydowało o przejściu w rejon Gór Świętokrzyskich.

Nie mogło to być łatwe. Trzeba było pokonać kilka linii kolejowych po których poruszały się pociągi pancerne i kilka bardzo ruchliwych szos patrolowanych przez samochody pancerne i niekiedy czołgi. Były też przeszkody wodne. W nocy z 27 na 28 września z puszczy wyruszyło ponad 1500 partyzantów obciążonych bronią i mało ruchliwymi taborami.

Wojciech Kowalski padł już przy przekraczaniu szosy Warszawa-Sochaczew w Woli Łuszczewskiej 28 września. Większość oddziałów po krwawych walkach została rozbita pod Jaktorowem.

Do historii przeszła kilkugodzinna walka w okrążeniu w miejscowości Budy Zosiny dnia 29 września. Kilku poległych tam żołnierzy spoczywa na cmentarzu w Tarchominie.

Jednym z nielicznych oddziałów, który dotarł do Gór Świętokrzyskich był 200 osobowy oddział partyzantów porucznika "Doliny", który swoich żołnierzy przyprowadził aż z za Grodna bo z Puszczy Nalibockiej.

Natomiast starszy brat "Wąsika" plutonowy Kazimierz Kowalski ps. "Kornet" o śmierci brata dowiedział się od kolegów. Sam, po walce w Budach Zosinych i krótkotrwałej niewoli w oddziale węgierskim dołączył do swego "erkaemisty" i kolegi (sąsiada z Utuczka) kpr. Józefa Jóźwiaka ps. "Setka". Razem przedarli się do znajomych w Milanówku. Do połowy stycznia 1945 roku ukrywał się u rodziny żony w okolicach Grójca. Za walkę w AK posiada wiele odznaczeń.

Tragiczne też były losy porucznika "Motora", który po dostaniu się do niewoli został rozstrzelany przez Niemców 30 września 1944 r.

Na początku października 1944 roku, a więc w kilka (kilkanaście?) dni po śmierci Wojciecha zginęli od tego samego pocisku w swym rodzinnym domu senior rodu Szczepan Kowalski i jego córka Jadwiga Bogdanowiczowa (ur. w 1915 r.). Po wojnie zostali pochowani na Cmentarzu Tarchomińskim.

I na tym kończy się aktualnie dostępna dla piszącego wiedza o życiu i walce młodego Wojciecha Kowalskiego "Wąsika", jego kolegów i rodzinie. Być może są jeszcze gdzieś w archiwach jakieś dokumenty, opisy i wspomnienia świadków, rozkazy. Ale po pięćdziesięciu pięciu latach niewielu pozostało świadków tamtych zdarzeń. A i pamięć nie taka.

Mam nadzieję, że rodziny czy znajomi opiszą czyny i życie spoczywających w Tarchominie tych bohaterskich Obrońców naszej Ojczyzny. Wspaniałych chłopców z AK.

Ja, piszący te słowa byłem bardzo bliskim sąsiadem p. Kazimierza Kowalskiego kolegi mego Ojca. Mieszkaliśmy wtedy w Marcelinie. W dniu odejścia oddziałów AK za Wisłę okoliczności wojenne zbliżającego się frontu wschodniego zmusiły moją rodzinę do schronienia się w gościnnym domu p. Szczepana.

Żegnający się z rodziną odchodzący do lasu bracia Kowalscy żegnali się też i z nami. Wtedy uścisnął mi po raz ostatni rękę starszy o 9 lat, odchodzący na Pole Chwały pan Wojciech Kowalski "Wąsik". Cześć jego pamięci.

Warszawa, luty-marzec 2000

Zbigniew Prokop
dawny mieszkaniec Marcelina
 
Wojciech Kowalski ps. "Wąsik" został awansowany do stopnia kaprala taki stopień figuruje na legitymacji nr 33060 MON do Medalu Wojska. Medalem tym został odznaczony po raz 1, 2 i 3 pośmiertnie. Legitymacja została wystawiona w Londynie w dniu 15 sierpnia 1948 roku. Podstawa: Zarządzenie Szefa Sztabu Głównego z dnia 1 lipca 1948 roku.

Pieczęć okrągła z orłem i napisem: Ministerstwo Obrony Narodowej. Legitymacja została podpisana przez M. Wałęga. Drugie odznaczenie to Warszawski Krzyż Powstańczy nadany przez Radę Państwa dnia 8 grudnia 1982 r. Nr Legitymacji 88-82-39K. Trzecie odznaczenie nadane pośmiertnie otrzymał Wojciech Kowalski ps. "Wąsik" z VII Obwodu "Obroża" z Londynu w 1984 roku.

Był to Krzyż Armii Krajowej ustanowiony dnia 1 sierpnia 1966 roku przez dowódcę AK Generała Tadeusza Bora-Komorowskiego dla upamiętnienia wysiłku Żołnierza Polski Podziemnej w latach 1939-1945. Nr Legitymacji 30093. Podpisał: Przewodniczący Komisji Krzyża M. Mandziara "Siwy".
 

 
P.S. W uściślaniu relacjonowanych przez pp. Barbarę i Kazimierza Kowalskich wypadków pomogła mi książka p. Józefa Krzyczkowskiego "Szymona" pt. "Konspiracja i Powstanie w Kampinosie 1944". W załączniku Nr 4 tej książki jest zamieszczona (niepełna) Lista poległych żołnierzy "Grupy Kampinos". Lista zawiera nazwiska i daty śmierci m.in. partyzantów z oddziałów legionowskich i pochowanych na Cmentarzu w Tarchominie.
Z.P.
Wyślij link mailem
Pdf
Drukuj
Powrót
Wypowiedz się
03-122 Warszawa
ul. Modlińska 197
Telefon:
22 44 38 400
Godziny pracy:
Pon-Pt: 08:00 - 16:00

Więcej na temat działania urzędu w komunikacie...